W jeden weekend dotarłam nie tylko do Krakowa, ale także do Bratysławy, Osaki, na szczyt absurdu i fazy oraz na samo dno piekła do SZATANA :D Warto było, oczywiście, że warto. Jechałabym jeszcze dłużej, gdyby trzeba było.
Podobno był to konwent. Nawet jestem skłonna się z tym zgodzić, powiem nawet więcej, z pięciu tegorocznych konwentów, na jakich się pojawiłam, ten umieściłabym ogółem na trzecim miejscu, a ze względów sentymentalnych na drugim z niewielką przewagą Koneconu. Nawet jeśli limit uczestników był ograniczony, to mimo wszysto w Solvayu było *ciasno* i ciężko było znaleźć sobie miejsce do zwyczajnego posiedzenia, a o posiedzeniu w spokoju w ogóle nie można mówić. Niemniej, nie narzekam :D
Do Krakowa dojechałam około 18:30 w piątek, a z dworca odebrały mnie Pucia i Otai. Poczekałyśmy trochę w zatłoczonym sektorze restauracyjnym Galerii Krakowskiej na przybycie Jenny, Riw oraz Arasza, a potem w zasadzie momentalnie zaczęły się nasze grube, masowe fazy, którym nie było końca. Kwestia potomków Otai i Maru (i nie tylko XD) nadal wydaje się być gorącym tematem do rozważań. Fazowałyśmy przy windzie, podczas zakupów, w tramwaju, przy automacie z biletami oraz 'na mieszkaniu' ;) u Pućki. Fazowałyśmy nieprzerwanie w zasadzie na wszystko, co się nawinęło, ale zdecydowanie głównym bohaterem tego spotkania były bakłażany oraz ich słodkie soczki itp. XD Pućka zabiła mnie nocnymi objawieniami, a Arasz wizją duetu Ohno & Tsubasa XD Riw i ja dowiedziałyśmy się troszkę o przeszłości Lizards oraz ich interakcjach z różnymi ludźmi. Ale przede wszystkim fazowałyśmy.
Na teren konwentu weszłyśmy od razu po dotarciu pod Solvay, nie czekając w kolejce dzięki metodzie na organizatora atrakcji, którymi nasze Jaszczurki były naprawdę, a Pinku i ja wkręciłyśmy się z nimi XD Generalnie było tam w środku ciasno i klaustrofobicznie i moja ludziofobia stawała się coraz bardziej aktywna, ale jakoś dałam radę w tym jakże zacnym gronie. Niedługo potem spotkałam się z Nasu i Greenem, Koharcią, Kejto i Styx, Nen i innymi znajomymi twarzami. Przed panelem Jenny o fansubach, czyli jednej z trzech atrakcji, na których byłam, pojawiły się jeszcze Exia, Ari i Dwukwiatek, dzięki czemu nasze wesołe grono dopełniło się.
Po panelu Jenny, w zasadzie zabrałyśmy się za dokańczanie strojów Rangerów, a gdy większość konwentowiczów popełzła na cosplay, my na spokojnie mogłyśmy porobić sobie zdjęcia już w przebraniach. Oczywiście byłoby za dobrze, gdybyśmy porobiły sobie fotki we wszystkich możliwych kombinacjach i gdybyśmy w ogóle miały w 100% dopracowane stroje, ale cóż poradzić XD Wstąpiłyśmy na moment na cosplay, akurat na moment, w którym swoje shotkowe stroje prezentowały Kejto i Styxia. Później naszedł czas na pokaz teledysków johnnysowych, przygotowany przez Otai. Było miło, ale szkoda, że tak szybko zeszło. My mogłybyśmy trwać w takim stanie o wiele dłużej XD Niemniej, znów sobie pofazowałam, szczególnie pod koniec, w towarzystwie Riw. Po pokazie i wizycie w herbaciarni HIDOI, mnie i Kwiatkowi objawił się SZATAN XD Było to następstwo najcudowniejszego komplementu na temat fanek jpopu, jaki kiedykolwiek usłyszałam. Styx naprawdę sprawiła mi swoim komentarzem wielką przyjemność, a przy okazji ja i Kwiat sfazowyłyśmy totalnie i przez jakieś 1,5 godziny gadałyśmy o SZATANIE, czarnej tęczy, mrocznym Arashi, stworzonym na podobieństwo SZATANA, Aibie i w ogóle <3 Kwiatek to taka wspaniała osoba, nadal nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jaki kochany z niej człowiek.
SZATAAAAN~
Niedługo po SZATANIE nastąpił larp. Pierwotnie miało to wyglądać zupełnie inaczej, ale gracze nie dopisali i zamiast gry na poważnie, dziewczyny zaserwowały nam kompletną fazę. Granie nimfomanki było urocze, nawet udało mi się straumatyzować trochę Arasza i pewnie nie tylko ją XD Otai była wspaniałym hostem i tańczyła na stole, a mnie wkręciło się X~dame~. Później miałam okazję po raz pierwszy zmacać prawdziwego dolfa i to było przerażające doświadczenie XD Ale pan lalek był ładny, ciężki i miał pieprzyki na buźce jak Ryo <3 Następnie kto mógł, ten spał, a kto nie mógł, ten nie mógł. Ja niestety należałam do tej drugiej grupy. O 7:30 podniosłam się, bowiem miałam w planie powrót do Poznania o 9:47 i zrealizowałam ten plan. Wraz z Kwiatkiem, opuściłyśmy Solvay około 8:30. Pogadałyśmy trochę w drodze na dworzec i już na miejscu, po czym ona udała się do siebie, a ja niedługo potem wsiadłam w pociąg, a tam nastąpiła ciemna plama, okrywająca osiem powrotnych godzin.
Podziękowania dla:
- Lizards i Riw za całokształt, ze szczególnym uwzględnieniem Puci, która uratowała mi życie. Czekam na sylwestra <3 No i musimy jechać do tej Bratysławy XD
- Ari, Exi i Kwiatka - jesteście megaurocze. Czekam na kwiatkowego SZATAN/niji rangera.
- Kirameki i Kitsuneq za bycie naszymi pozostałymi Rangerami i za uczestnictwo w zabawie na pokazie.
- Kejto i Styxi za sympatyczne i pokrzepiające komentarze.
- Koharci za wytrzymanie traumy, jaką jest It's my soul i za uczestnictwo w tym wszystkim w taki specyficzny sposób.
- Nen za zakładkę z Maru :D
Jestem zgoooonem XD SZATAN z Wami.