Home
07 December 2009 @ 14:24
Hehe, final exam season makes Soto procrastinate like crazy. So! In lieu of doing anything school-related, I work on translating stuff. Here, finally, is the start of the Pafu Magazine excerpt. We've got the Saiyuki-related text from the cover, some fan messages, and a quick recap of the main story and characters. The rest shall follow as time allows XD

Read more... )
 
 
07 December 2009 @ 16:43
[tu mial być mega smętek, ale stwierdzilam że nie ma pieprzyć głupot tylko do roboty]

To poprawilo mi humor:

Drogi lajfżurnalu?
Koleżanka nazwala mnie 'Edwardem". Czy powinnam się obrazić?
Edward, 19

P.S.Dzięki za te dziwne śnieżynki, cokolwiek mam z nimi zrobić :D
 
 
From Where: jeszcze Toruń
What Music: BEP - Meet Me Halfway
 
 
06 December 2009 @ 16:34
Po dwóch tygodniach, w końcu realizuję zamówienie na fotki.

Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia )
Tags:
 
 
What Music: Ohkura&Yasuda - Name of love
 
 
 
 
03 December 2009 @ 17:15
I FINALLY GOT HOME MY FIRST BJD! *excited* Now, I can force my girlfriend to make clothes for him. (although I honestly believe she would anyway.)

PICTURE OF MY HONESTY UNDER THE CUT )
Tags: ,
 
 
30 November 2009 @ 18:00
XD Well, I didn't want to post an entry without the pics of Sanzo's birthday, so here's the late entry.
See Pic here )
That parfait like thing is made of Star Fruit, Kiwi, Cherries, Mint ice cream and Ginger ice cream, which is a FAR too delicious combination and I highly recommend it.
I had a dinner of ramen.... with mayo on it. It was strange and I deemed it unnecessary to photograph... because it looked kinda gross. <3 but it wasn't half bad! XD

Also, How you like the new LJ BG? I think I may fool around with it, but you know, it is what it is. <3

Thats it,
Also... Black Friday was crazy, which most of you have already heard about.
 
 
My Mood: apathetic
 
 
30 November 2009 @ 17:52
Ha-ha.
Wczoraj z braku zajęć (a może chęci) wpadłam na pomysł wybrania się do kina. Jako że do Cinema City mam jakieś kilka minut na pieszo to zarezerwowałam sobie miejsce na... Księżycu w Nowiu. Seans zaczynal się o 19:30, ale musialam pojawić się przynajmniej pól godziny wcześniej, żeby odebrać bilet. Fajnie, że zalapalam się na promocję i dostalam kupon na maly popcorn, którego o maly figiel nie rozsypalam ;C.
Punkt 19:20 zaczęli nas wpuszczać i chyba bylam jedna z nielicznych, którzy... zaniżali średnią wieku na sali o__O. Nie spodziewalam się takiej sytuacji- mnóstwo par w wieku ok.25 lat i wyżej. No ale do rzeczy- pozwolę sobie skrócić fabułę.

Babciu?! SPARKLE SPARKLE! Wszystkiego najlepszego Bella! Nie lubię prezentów, nie lubię urodzin. Wszystkiego najlepszego! Dżejkob! Edward! Nie chcę Cię stracić! Kocham Cię. To tylko krew. Szzzz Jasper. JEEEEŚĆ! Bello żegnaj. AAAAA! Edwardzie nie chcę bez Ciebie żyć! AAAAA! Jesteś piękny. Nie chcę żyć! Dżejkob, ale przypakowałeś. AAAAA! Nie możemy się przyjaźnić. Nie chce mi się żyć. Bul, bul, bul! WRRRR! Hau! WRRR! Wiktoria Cię szuka! AAAA! Nie mogę spać. Dżejkob. Alice?! Edward chce się zabić. Ziuuuum! Dlaczego oni są ubrani na czerwono?! Run, Bella, run! Edwardzie nie! To troszkę zaboli ;>. *bieg ala Bambi* Masz szlaban. Kocham Cię. Tak!Tak!Tak!NIE!Tak! Dżejkob, kocham Cię, ale wolę Edwarda c:. Bello wyjdziesz za mnie-cian?

Niestety, mimo zmiany reżysera nadal jest źle- te kadry przyprawiały o bóle glowy. Te wielkie zbliżenia na twarze aktorów (czyt. zęby Belli) czy te przerzuty, kręcenie się kamery. Myślałam, że oszaleję w scenie gdy Bella siedzi w fotelu i kamera krąży wokół niej.
Jednak w przeciwiństwie do pierwszego filmu coś mi się podobało(!): scena w której Bella tonie i widzi widmo Edwarda z drugiej strony pojawia się ramię Jacoba i ją wyciąga na powierzchnię, a Edward znika jak dym, kreacja Volturi (zwłaszcza Dakota Fanning, ktora częściej kojarzy się człowiekowi z filmami familijnymi niż z wampirami i tego typu klimatami) takie klasyczne wampiry- nie połyskują jak folia aluminiowa, piją ludzka krew, noszą długie włosy, czarno-czerwone kreacje. Poza tym oczywiście "wróżka" C= Alice. Dopóki ona jest w tym filmie, to mogę na niego chodzić.

---
No ale, ale czas zrobić pracę domową z łaciny i staropola.
Szkoda, że mi się słoik z grzybami nie chce odkręcić...
 
 
From Where: PCK-cian
My Mood: lazy
 
 
W jeden weekend dotarłam nie tylko do Krakowa, ale także do Bratysławy, Osaki, na szczyt absurdu i fazy oraz na samo dno piekła do SZATANA :D Warto było, oczywiście, że warto. Jechałabym jeszcze dłużej, gdyby trzeba było.
Podobno był to konwent. Nawet jestem skłonna się z tym zgodzić, powiem nawet więcej, z pięciu tegorocznych konwentów, na jakich się pojawiłam, ten umieściłabym ogółem na trzecim miejscu, a ze względów sentymentalnych na drugim z niewielką przewagą Koneconu. Nawet jeśli limit uczestników był ograniczony, to mimo wszysto w Solvayu było *ciasno* i ciężko było znaleźć sobie miejsce do zwyczajnego posiedzenia, a o posiedzeniu w spokoju w ogóle nie można mówić. Niemniej, nie narzekam :D

Do Krakowa dojechałam około 18:30 w piątek, a z dworca odebrały mnie Pucia i Otai. Poczekałyśmy trochę w zatłoczonym sektorze restauracyjnym Galerii Krakowskiej na przybycie Jenny, Riw oraz Arasza, a potem w zasadzie momentalnie zaczęły się nasze grube, masowe fazy, którym nie było końca. Kwestia potomków Otai i Maru (i nie tylko XD) nadal wydaje się być gorącym tematem do rozważań. Fazowałyśmy przy windzie, podczas zakupów, w tramwaju, przy automacie z biletami oraz 'na mieszkaniu' ;) u Pućki. Fazowałyśmy nieprzerwanie w zasadzie na wszystko, co się nawinęło, ale zdecydowanie głównym bohaterem tego spotkania były bakłażany oraz ich słodkie soczki itp. XD Pućka zabiła mnie nocnymi objawieniami, a Arasz wizją duetu Ohno & Tsubasa XD Riw i ja dowiedziałyśmy się troszkę o przeszłości Lizards oraz ich interakcjach z różnymi ludźmi. Ale przede wszystkim fazowałyśmy.

Na teren konwentu weszłyśmy od razu po dotarciu pod Solvay, nie czekając w kolejce dzięki metodzie na organizatora atrakcji, którymi nasze Jaszczurki były naprawdę, a Pinku i ja wkręciłyśmy się z nimi XD Generalnie było tam w środku ciasno i klaustrofobicznie i moja ludziofobia stawała się coraz bardziej aktywna, ale jakoś dałam radę w tym jakże zacnym gronie. Niedługo potem spotkałam się z Nasu i Greenem, Koharcią, Kejto i Styx, Nen i innymi znajomymi twarzami. Przed panelem Jenny o fansubach, czyli jednej z trzech atrakcji, na których byłam, pojawiły się jeszcze Exia, Ari i Dwukwiatek, dzięki czemu nasze wesołe grono dopełniło się.
Po panelu Jenny, w zasadzie zabrałyśmy się za dokańczanie strojów Rangerów, a gdy większość konwentowiczów popełzła na cosplay, my na spokojnie mogłyśmy porobić sobie zdjęcia już w przebraniach. Oczywiście byłoby za dobrze, gdybyśmy porobiły sobie fotki we wszystkich możliwych kombinacjach i gdybyśmy w ogóle miały w 100% dopracowane stroje, ale cóż poradzić XD Wstąpiłyśmy na moment na cosplay, akurat na moment, w którym swoje shotkowe stroje prezentowały Kejto i Styxia. Później naszedł czas na pokaz teledysków johnnysowych, przygotowany przez Otai. Było miło, ale szkoda, że tak szybko zeszło. My mogłybyśmy trwać w takim stanie o wiele dłużej XD Niemniej, znów sobie pofazowałam, szczególnie pod koniec, w towarzystwie Riw. Po pokazie i wizycie w herbaciarni HIDOI, mnie i Kwiatkowi objawił się SZATAN XD Było to następstwo najcudowniejszego komplementu na temat fanek jpopu, jaki kiedykolwiek usłyszałam. Styx naprawdę sprawiła mi swoim komentarzem wielką przyjemność, a przy okazji ja i Kwiat sfazowyłyśmy totalnie i przez jakieś 1,5 godziny gadałyśmy o SZATANIE, czarnej tęczy, mrocznym Arashi, stworzonym na podobieństwo SZATANA, Aibie i w ogóle <3 Kwiatek to taka wspaniała osoba, nadal nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jaki kochany z niej człowiek.
SZATAAAAN~

Niedługo po SZATANIE nastąpił larp. Pierwotnie miało to wyglądać zupełnie inaczej, ale gracze nie dopisali i zamiast gry na poważnie, dziewczyny zaserwowały nam kompletną fazę. Granie nimfomanki było urocze, nawet udało mi się straumatyzować trochę Arasza i pewnie nie tylko ją XD Otai była wspaniałym hostem i tańczyła na stole, a mnie wkręciło się X~dame~. Później miałam okazję po raz pierwszy zmacać prawdziwego dolfa i to było przerażające doświadczenie XD Ale pan lalek był ładny, ciężki i miał pieprzyki na buźce jak Ryo <3 Następnie kto mógł, ten spał, a kto nie mógł, ten nie mógł. Ja niestety należałam do tej drugiej grupy. O 7:30 podniosłam się, bowiem miałam w planie powrót do Poznania o 9:47 i zrealizowałam ten plan. Wraz z Kwiatkiem, opuściłyśmy Solvay około 8:30. Pogadałyśmy trochę w drodze na dworzec i już na miejscu, po czym ona udała się do siebie, a ja niedługo potem wsiadłam w pociąg, a tam nastąpiła ciemna plama, okrywająca osiem powrotnych godzin.

Podziękowania dla:
- Lizards i Riw za całokształt, ze szczególnym uwzględnieniem Puci, która uratowała mi życie. Czekam na sylwestra <3 No i musimy jechać do tej Bratysławy XD
- Ari, Exi i Kwiatka - jesteście megaurocze. Czekam na kwiatkowego SZATAN/niji rangera.
- Kirameki i Kitsuneq za bycie naszymi pozostałymi Rangerami i za uczestnictwo w zabawie na pokazie.
- Kejto i Styxi za sympatyczne i pokrzepiające komentarze.
- Koharci za wytrzymanie traumy, jaką jest It's my soul i za uczestnictwo w tym wszystkim w taki specyficzny sposób.
- Nen za zakładkę z Maru :D

Jestem zgoooonem XD SZATAN z Wami.
 
 
My Mood: ecstatic
What Music: Tackey&Tsubasa - X~dame~
 
 
*FANGASM*

IENZO! YOU ADORABLE LITTLE SHIT YOU! (and Even, and Braig, and Dilan and Elaeus... *dies*) BUT IENZO! I KNEW YOU WERE PEDO BAIT ALL ALONG!

EPICLY HUGE PICTURE UNDER CUT )
 
 
My Mood: excited
 
 
25 November 2009 @ 14:00
It's the return of the Cafe Rangers! Sort of. Normal guy Maki has an anime-worthy day when, in order to defeat the Emperor of Evil and his Evil Robot of Destruction, Cafe Rangers Red Taro, Yellow Toku and Professor Minagawa literally drop in on Maki from the future.

Read Me )
 
 
25 November 2009 @ 11:10
CHURIKKO FRIENDING MEME

THIS WAY



DO IT


I nearly died from doing the coding so... ಠ_ಠ
 
 
My Mood: exhausted
What Music: Luminary - Amsterdam (Smith and Pledger Remix)